Prezentacje: MASOWIEC „SZARE SZEREGI” OCHRZCZONY

 

„Płyń przez morza i oceany świata, nieś chwałę polskiego armatora i polskiego marynarza, nadaję ci imię „Szare Szeregi”. Tymi słowami Hanna Wenda –Uszyńska ochrzciła statek. Uroczystość  odbyła się w belgijskim  porcie, w Antwerpii. Uczestniczyli w niej m.in.  przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, armatora, załoga statku  oraz harcerze z organizacji „Szare Szeregi”. To głównie do nich matka chrzestna skierowała swoje słowa: „…Przyjmując  tę rolę, robię prezent mojemu dziadkowi, inżynierowi Tadeuszowi Wendzie, twórcy i budowniczemu portu w Gdyni. To wielki honor być matką chrzestną statku noszącego imię „Szare Szeregi”. Statku będącego żywym pomnikiem pamięci o młodych ludziach, harcerzach i harcerkach, którzy walczyli godnie  w różnych formacjach  tej konspiracyjnej organizacji i zdali najwyższy egzamin z patriotyzmu i bohaterstwa. Dzięki temu statkowi imię „Szare Szeregi” będzie rozsławiane i upamiętniane na całym świecie. Ogromnie się cieszę, że ta uroczystość odbywa się w roku 2018, a więc w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Można znaleźć pewną analogię pomiędzy młodymi ludźmi pełnymi heroizmu, którzy walczyli zgodnie z przysięgą, nie cofając się przed niczym;  marynarzami, którzy muszą  w codziennej pracy czasem zmagać się  z przeciwnościami i podejmować szybkie decyzje, a moim dziadkiem Tadeuszem Wendą, który wypełnił rozkaz kontradmirała Kazimierza Porębskiego. Wskazał miejsce pod budowę portu, a potem jego budowie był oddany bez reszty i traktował jako obowiązek patriotyczny…”

Należący do PŻM masowiec „Szare Szeregi” (39 tys. ton nośności, 180 m długości) został zbudowany w chińskiej stoczni Yangfan. Do eksploatacji wszedł w lipcu 2017 roku. Z nadaniem imienia armator czekał na dogodny moment, gdy statek znajdzie się w europejskim porcie. W trudnej sytuacji przedsiębiorstwa wyjazdy do Chin uznano za zbyt kosztowne.

– To była dla mnie bardzo wzruszająca uroczystość – przyznaje Hanna Wenda-Uszyńska. – I rzeczywiście cały czas moje myśli były przy dziadku. W tym roku mija 70. rocznica jego śmierci. I tak jak wspomniałam ten chrzest to mój  prezent dla niego. Ponadto w tym roku, po latach starań, w Gdyni zostanie odsłonięty pomnik Tadeusza Wendy i ukaże się jego biografia. Ja dziadka nie znałam, ale całą wiedzę o nim przekazywał mi od najmłodszych lat mój ojciec Jerzy Wenda.  Ja przekazuję ją mojej córce Samancie.

Tadeusz Apolinary Wenda (1863- 1948) był absolwentem Instytutu Inżynierów Komunikacji w Petersburgu, budowniczym linii kolejowych i portów, m.in. na Łotwie, w Estonii, Kurlandii. W roku 1920, w specjalnie opracowanym memoriale wskazał Gdynię jako miejsce budowy polskiego portu. W następnym roku budowa ruszyła. A prawdziwy rozmach  nastąpił w cztery lata później, gdy Eugeniusz Kwiatkowski, ówczesny minister przemysłu i handlu wywalczył z budżetu państwa fundusze inwestycyjne.  Do roku 1937, wszystko co działo się w gdyńskim porcie było związane z nazwiskiem Wenda.  Dzieło inżyniera Tadeusza Wendy Europa uznała za najnowocześniejszy port bałtycki.  Eugeniusz Kwiatkowski wielokrotnie  powtarzał: „Mnie niesłusznie nazywa się budowniczym Gdyni. Budowniczym i projektantem był wybitny polski fachowiec, inż. Tadeusz Wenda. Ja tylko zmieniłem system budowy  – z powolnego na szybki”.

W dwóch miastach są ulice Tadeusza Apolinarego Wendy: w Gdyni i w Szczecinie. W Szczecinie ulica z imieniem słynnego inżyniera  znajduje się na Łasztowni. M.in. stoi przy niej słynny, pięknie odbudowany obiekt  Stara Rzeźnia. Jest w nim siedziba spółki CSL Internationale Spedition oraz Centrum Kultury Euroregionu.

W latach 90. twórca i projektant portu w Gdyni miał też statek swego imienia. Był nim kontenerowiec „T.Wenda”, zbudowany w 1989 roku w Stoczni Gdańskiej dla PLO. Jego matką chrzestną była Hanna Wenda-Uszyńska.

Krystyna Pohl