Monika Szwaja odpłynęła w ostatni rejs…

Monika na pokładzie Kapitana Głowackiego

Kiedy parę lat temu stanęła na pokładzie „Daru Młodzieży”, rozpoczęła nowy etap w życiu. Pokochała morze, żaglowce i ludzi z wielkich pokładów.

Na „Darze Młodzieży” uczestniczyła w wielu regatach, które świetnie fotografowała.

Tam także powstawały nowe książki, bo czuła się bezpiecznie i wśród przyjaciół.

”Morskie opowieści” z rejsów stanowiły potem znaczącą część autorskich spotkań – zwłaszcza w miejscach odległych od morza. A dla swoich czytelniczek i wiernych fanek była wiarygodniejsza niż żeglarze. Bo tak jak w książkach, przekonywała, że wszystko jest możliwe, a morze jest dla wszystkich. Była więc nie tylko Ambasadorem Szczecina, ale także morza i ludzi morza.

Tyle jeszcze mórz, oceanów, rejsów… Moniko, trudno uwierzyć, że już odpłynęłaś w swój ostatni rejs.

Ale pamiętaj jak się umawiałyśmy – pożeglujemy jeszcze po „niebiańskich oceanach”.

Mira Urbaniak