fot. Artur Magdziarz

Zbliża się czas świąt Bożego Narodzenia. Firmy organizują spotkania wigilijne, a także inicjatywy integracyjne dla pracowników – to okazja by podsumować rok, pochwalić się sukcesami i życzyć sobie wszystkiego najlepszego. Idealnym miejscem do organizowania tego typu spotkań jest Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia. Do wynajęcia jest zarówno hol jak i Galeria Szczecińska czy Sala Iluzjon. Oferujemy projektor, nagłośnienie i –co najważniejsze – klimat jakiego nie ma żadne inne miejsce w mieście. W listopadzie i w grudniu przygotowaliśmy specjalną ofertę dla wszystkich chętnych. Wolnych terminów zostało już naprawdę nie wiele.

Organizacja wigilii firmowej to tradycja, która dotyczy nie tylko wielkich korporacji, ale i coraz mniejszych firm, które w czasie świąt chcą wyjść w stronę swoich pracowników i zapewnić im przyjemny czas, możliwość rozmowy, integracji, wyjaśnienia nieporozumień i podzielenia się opłatkiem. To okazja do wręczania prezentów, składania życzeń i postanowień by kolejne miesiące w firmie były możliwie dobre. Wybierając miejsce na taką imprezę należy wziąć pod uwagę przestronność Sali, dobry catering, przyjemną obsługę oraz dobrą lokalizację, taką która pozwoli na zabawę, a jednocześnie zapewni unikalne wrażenia. Wszystkie te parametry spełnia Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia. Spędzenie Wigilii na Łasztowni wydaje się więc doskonałym pomysłem:

-Obecnie trwa rezerwowane Sali Iluzjon oraz Galerii Szczecińskiej na świąteczne imprezy. Odbywają się one zarówno w ciągu dnia jak i wieczorem. Nasza oferta to wynajem, ale zaprzyjaźniona z nami restauracja Stara Rzeźnia proponuje doskonały catering. Możliwa jest także organizowania spotkań noworocznych.

– Obecnie przygotowaliśmy dla przedsiębiorców specjalną ofertę, która aktualna jest do końca listopada. Wolne terminy zostały jeszcze w tym miesiącu, ale i w grudniu, choć tych jest zdecydowanie mniej. Wszyscy zainteresowani proszeni są o kontakt ze Starą Rzeźnią. Staramy się spełnić każde oczekiwania firm, które chcą organizować u nas wydarzenie. Nowoczesny sprzęt, możliwość wynajęcia akustyka, nowoczesna, klimatyczna sala to tylko kilka zalet Starej Rzeźni. Łasztownia jest bardzo modnym miejscem, z pięknym widokiem, szczególnie po zmroku, w czasie świątecznym. Jestem przekonany, że nie ma w Szczecinie drugiego tak klimatycznego miejsca. Serdecznie zapraszamy – mówi Patryk Walczak z Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia.

Klimatyzacja, Internet WI-FI, elektryczne ekrany, projektory multimedialne, flipchart, nagłośnienie estradowe, możliwość wynajęcia zespołu muzycznego i przygotowanie profesjonalnie jego występu. Zaplecze infrastrukturalne na najwyższym poziomie – to charakterystyka Starej Rzeźni. Warto z niej skorzystać w czasie przedświątecznym!

To kolejny album z tych, przy oglądaniu którego traci się rachubę czasu i szepcze: „chwilo trwaj”. Albumów o żaglowcach widziałam tak dużo, w domu mam ich sporą kolekcję, że już żaden nie powinien mnie aż tak zachwycać, tak zdumiewać. A jednak…

Ten album ukazał się niedawno i pod wieloma względami jest wyjątkowy. Wyjątkowość jest już w samej okładce. Z reguły wszystkie albumy poświęcone żaglowcom, żeglarstwu, wydawane w kraju lub zagranicą, na okładkach mają zdjęcie jednego lub kilku żaglowców. Album, o którym piszę ma okładkę ciemno granatową z białym tytułem „The Tall Ships Races”. A u dołu białymi cyframi wypisane cztery daty: 2007, 2013, 2015, 2017. To daty czterech finałów wielkich regat wielkich żaglowców w Szczecinie. Okładka jest intrygująca, wzbudza ciekawość, zachęca do otwarcia, zajrzenia do środka.

Album ma rzadko spotykany, nietypowy, kwadratowy format ( 30 x 31 cm ). A to pozwoliło na jeszcze ciekawszą prezentację zdjęć.

 

Tych zdjęć jest ponad 200. Siedem osób dokonywało wyboru spośród 15 000 fotografii (!). Zajęło im to prawie sto godzin. Autorów zdjęć jest 24. Większość z nich to członkowie Szczecińskiego Towarzystwa Fotograficznego (STF). Towarzystwo od lat współpracuje z CSL Internationale Spedition, z Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia. Ta współpraca zaowocowała m.in. bardzo ciekawym albumem „Stara Rzeźnia”. Znakomitymi zdjęciami opowiedziano historię rewitalizacji i przebudowy dawnej obory na Łasztowni.

Wkrótce po tamtym wydawnictwie narodził się pomysł na album o finałach regat w Szczecinie. To pierwszy i jedyny na rynku album, który tak dokładnie i ciekawie przypomina co się działo w Szczecinie, gdy czterokrotnie miasto stawało się na parę dni żeglarską stolicą Europy. Są mapki tras regat w poszczególnych latach, są wyszczególnione porty. Są informacje jak wyglądały regaty w latach, w których Szczecin nie był na ich trasie. Jest to więc też znakomite kompendium wiedzy. Słowa, których autorem jest Wiesław Seidler są bardzo oszczędne, stanowią niezbędne minimum, bo przecież najważniejsze są fotografie.

Tomasz Seidler, Bogusz Borkowski, Marek Hołowacz i Piotr Biel (oni, między innymi, dokonywali wyboru zdjęć), przyznają, że nie były to łatwe decyzje. Zwłaszcza, że sami są też ich autorami.   Były ostre dyskusje, ból serca, gdy trzeba było sporo dobrych zdjęć odłożyć (album nie jest z gumy). Ale zapewniają, że wszystkim zależało przede wszystkim na tym, aby był to znakomity album, aby opowiadał historię, przekazywał emocje, zachwycał urodą żaglowców, emanował radością, a także dumą, że finały regat tak bardzo na korzyść zmieniły Szczecin. I to się udało! I jest to rzeczywiście znakomity album.

Pozwala się cieszyć, ale przypomnieć jak było, jak bardzo (oczywiście na korzyść!) kolejne finały TTSR zmieniły Szczecin. W tym roku chodziliśmy nowymi, nadodrzańskimi bulwarami. A w 2007? Pamiętacie Państwo? Nabrzeże Starówka jeszcze było w eksploatacji, stał stary, portowy magazyn. Biegły kolejowe szyny, przestrzeń między nimi, a także nierówności podłoża wyłożono pilśniowymi płytami i tekturą. A kto pamięta ogromny statek „The World”? Właśnie w roku 2007 ten jedyny wówczas na świecie pływający apartamentowiec przypłynął do Szczecina na finał TTSR. Jest na fotografii.

Zachwycające są zdjęcia żaglowców pod pełnymi żaglami na morzu w czasie kolejnych wyścigów lub parad. Robią wrażenie fotografie żaglowców w określonym szyku płynących torem wodnym na Bałtyk. Ciekawe są zdjęcia robione o świcie (ciągle rzadkość), zdjęcia prac na pokładach, ulicznych parad załóg, lasu masztów przy nabrzeżach i kolorowych tłumów na bulwarach.

To idealny album na szare, jesienne wieczory, na dni z chandrą. Wystarczy przewrócić parę kartek, by wróciła radość, pojawił się uśmiech, a potem otwierać kolejne strony… A więc chwilo trwaj…

Album wydrukowało szczecińskie Wydawnictwo KAdruk. Słowa uznania.

KRYSTYNA POHL

Zapytaliśmy Architekta Miasta Jarosława Bondara jak ocenia koncepcje rozwoju Łasztowni przygotowane przez architektów z całego świata.

Międzynarodowy Konkurs Architektoniczny na zagospodarowanie Łasztowni to jedna z najciekawszych koncepcji na poznanie opinii specjalistów na temat tego jak powinna rozwijać się ta część Szczecina. Łasztownia to niezwykły potencjał, który został odkryty przez mieszkańców całkiem niedawno. Dzięki pionierskiemu działaniu firmy CSL Internationale Spedition i Prezes Laury Hołowacz udało się powołać do życia Starą Rzeźnię. Kolejne firmy zaczęły rewitalizować budynki dawnej zabudowy. Powstała droga, bulwary, przestrzeń rekreacyjna, niebawem na stałe świecić będą dźwigozaury.

Miasto ma jednak szersze plany rozwoju tej przestrzeni i pomysły architektów z całego świata na pewno są ciekawym spojrzeniem na przyszłość, choć według niektórych koncepcje są zbyt futurystyczne: – Trudno jednym spojrzeniem objąć taki obszar. Ścieranie się wizji dotyczyło budowy miasta w przyszłości, tego na jakich zasadach miasto powinno być budowane i jaka skala inwestycji będzie konieczna.

Mniej mówimy o pewnych szczegółach estetycznych, a więcej o rozwiązaniach urbanistycznych i funkcjonalnych – mówi Jarosław Bondar, architekt miasta. – Różnorodność prac była ogromna. Jeżeli szukać zbioru rozwiązań podobnych to musielibyśmy podzielić cały konkurs na kilka części: była grupa prac, która proponowała daleko idące przekształcenie linii brzegowych, kształtów wysp czy nabrzeży. To była grupa prac, która zasypywała kanały, ale jednocześnie generowała nowe przestrzenie do inwestycji.

Te projekty, ze względu na wysokie nakłady inwestycyjne potrzebne do realizacji wizji proponowały szeroką przestrzeń do zagospodarowania komercyjnego tych terenów. Druga grupa prac podejmowała temat Łasztowni pod kątem promocji marki miasta Szczecin Floating Graden nawiązując do miasta-ogrodu, pewnej idei, która przed wiekami budowała futurystyczne miasta pełne zieleni. Ona odgrywa istotną rolę w połączeniu z zabudową, często parki czy przestrzenie rekreacyjne były dominantą – dodaje nasz rozmówca. Pojawiły się także rozmaite rozwiązania komunikacyjne – Jarosław Bondar zwraca uwagę, że często projekty nie honorowały transportu publicznego, zbiorowego czy indywidualnego. Stąd kontrowersyjne pomysły na przykład zakładające… likwidację Trasy Zamkowej.

Konkurs pokazał jak wielki potencjał tkwi w “drugiej stronie Odry”. O czym mowa? O tym, że właściwie każda koncepcja pokazywała indywdialną i różnorodną wizję tej przestrzeni. Jedni twórcy widza tam oazę zieleni, inni woleliby postawić na przemysł. Postindustrialny charakter ze względu na kwestie własnościowe musi zostać zachowany. Co więcej jest on również dużym atutem w szerszym rewitalizowaniu tej przestrzeni: – Temat zabudowy pokazuje różnorodność pomysłów, a także różnorodność poglądów komisji konkursowej w sprawie budowania przestrzeni miejskiej. Pierwsza nagroda prezentuje mało intensywny sposób zabudowy obszaru Łasztowni. Ma ona charakter kwartałowy w obszarze bezpośrednio Starej Rzeźni jest zabudowa otwierająca na akwen wodny. Wyspa Grodzka zachowuje obecny charakter z naciskiem na tereny zielone. Druga nagroda również jest hołdem dla terenów zielonych jako czynnika przyciągającego mieszkańców, a co za tym idzie inwestycje – mówi Jarosław Bondar, architekt miasta.

– Na dzień dzisiejszy proces inwestowania na Łasztowni uzależniony jest od Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Plan ma swoją historię i ona dotyczy działań w przestrzeni Kępy Parnickiej w 2007 roku, kiedy zakładano, że w tym obszarze będą raczej mieć miejsce inwestycje przemysłowe i gospodarcze. To są założenia dość trudne w realizacji, zakładają udział jednego dużego inwestora.

Będziemy starali się by konkurs był sposobem na redefiniowanie tego pomysłu. Pewnym ograniczeniem są zamierzenia dotyczące komunalizacji Starej Rzeźni, to obszar, który częściowo jest pod władaniem Portu Rybackiego Gryf, odnosimy wrażenie, że ten proces przekazywania części Skarbu Państwa dla Gminy Miasto Szczecin został wstrzymany, nie wiemy jaki będzie los tego terenu i czy pozostanie on we władaniu Skarbu Państwa, jeżeli jak to jaki charakter będą mieć te inwestycje – mówi Jarosław Bondar.

Jeżeli jesteście ciekawi jakie wizje Łasztowni zaprezentowali architekci z całego świata – wystawa nadal jest dostępna. Można oglądać ją do 13 listopada w Cielętniku obok Starej Rzeźni do 13 listopada. Wyjątek stanowić będzie 1 i 11 listopada. Przy okazji serdecznie zapraszamy na wizytę do Starej Rzeźni.

 

W poniedziałek w Cielętniku obok Starej Rzeźni ogłoszono wyniki konkursu na zagospodarowanie Łasztowni. Prezentacje robiły wrażenie, ale pojawiały się głosy rozczarowania, że zaprezentowane inicjatywy zniszczą dość kameralny i zabytkowy charakter miejsca, a przesadna wyobraźnia twórców doprowadziła do tego, że pomysły na Łasztownie należy traktować jako wirtualne, a nie realne. Jakie jest Wasze zdanie w tym temacie?

– Gratuluję wszystkim zwycięzcom kreatywności i udanego odczytania czym może stać się Łasztownia i wszystkie wyspy Śródodrza – mówi Piotr Krzystek, prezydent Szczecina. – Finał konkursu to początek nowej karty w historii miasta. Wszystkie wyróżnione i nagrodzone prace dają nam inspirację do dyskusji o przyszłości Łasztowni. Mam nadzieję, że mieszkańcy włączą się w rozmowę o tym jak ma wyglądać Szczecina w najbliższych dekadach – mówi Prezydent Piotr Krzystek.

Pierwszą nagrodę i 150 tysięcy złotych w Międzynarodowym Konkursie Architektoniczno-Urbanistycznym „Łasztownia.Nowe Serce Miasta” w Szczecinie otrzymała Maćków Pracownia Projektowa z Wrocławia. Komisja konkursowa pod przewodnictwem prof. Magdaleny Staniszkis doceniała zarówno uwypuklenie walorów wysp Śródodrza jak i konsekwentną realizację założeń Floating Garden.

Do międzynarodowego konkursu zorganizowanego zgodnie z standardami SARP-u zgłosiły się 242 pracownie z Polski, Europy, a także Japonii i USA. Swoje prace przysłało ostatecznie 26 zespołów architektów. Wśród nich międzynarodowe jury kierowane przez profesor Magdalenę Staniszkis wskazało 6 prac wyróżniających i 3 główne nagrody. III nagrodę otrzymała para architektek – Aleksandra Krzywińska z Zielońki i Maja Matuszewska z Warszawy, II nagroda przypadła zespołowi PAREGA – Paul Centarski z Wrocławia, Bartosz Kowal ze Szwajcarii, Wojciech Mazan z Austrii i Bartłomiej Poteralski z Wrocławia.

Od 18 października każdy może obejrzeć wystawę pokonkursową w Cielętniku na Łasztowni w Szczecinie. Wystawa wszystkich prac nadesłanych na konkurs będzie dostępna codziennie od 18 października do 13 listopada (z wyłączeniem 1 i 11 listopada), w godzinach 11.00-18.00. Wstęp jest oczywiście bezpłatny.

Wspominamy regaty The Tall Ship Races – zarówno te sprzed lat jak i ostatnią edycję. CSL Internationale Spedition oraz Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia wydały album, który dostępny jest w Kubryku Literackim. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Prezes Laurą Hołowacz.

Pani Prezes, firma CSL Internationale Spedition oraz Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia we współpracy ze Szczecińskim Towarzystwem Fotograficznym wydaje nowy album, który jest podsumowaniem historii zlotów żaglowców The Tall Ship Races 2017. Honorujemy więc najważniejsze wydarzenie mijającego sezonu letniego, które jeszcze mamy w pamięci?

Honorujemy wydarzenie The Tall Ship Races, CSL, Stara Rzeźnia, Szczecińskie Towarzystwo Fotograficzne i przyjaciele. Spojrzymy na najważniejsze wydarzenia żeglarskie jakie miały miejsce w Szczecinie, a więc TTSR 2007, 2013 i 2017 oraz Baltic Ship Regatta. Chcemy przypominać jak te wydarzenia wyglądały, to okazja do wspomnień, chcemy to wszystko pokazać na zdjęciach. Został wydany album, na początek dostępnych będzie 160 egzemplarzy. To wydarzenia promujące miasto, było wielu turystów, a media na całym świecie wspaniale mówiły o Szczecinie. Na portalach społecznościowych było mnóstwo zdjęć i informacje. Pamiętam jak mocno przeżywałam i wzruszałam się gdy żaglowce wpływały do Szczecina. Stanowiły dla mnie taką niesamowitą, dodatkową wartość dla naszego życia na Łasztowni, to niezwykły element miasta. Do tego albumu aplikowało kilka tysięcy zdjęć, była to niezwykła praca by z kilku tysięcy zdjęć wybrać około 250. To historia pięknie pokazująca, wspaniałe momenty z życia w naszym mieście.

Album będzie dostępny w Starej Rzeźni w naszym Kubryku Literackim?

Tak, będzie można go nabyć, choć oczywiście będzie to wydawnictwo bardzo ekskluzywne i wydrukowane w limitowanej ilości egzemplarzy. Pamiętajmy jednak, że na ścianach Galerii Szczecińskiej można zobaczyć wystawę, która składa się z 30 fotografii. Spotkałam się nawet z taką opinią, że jest to najpiękniejsza wystawa jaka wisiała w Starej Rzeźni od początku istnienia. Oprócz walorów wiążących się z wydarzeniami żeglarskimi to bardzo fajną rzeczą tego albumu jest różnorodność. Album tworzyło 21 fotografów, to jest inna perspektywa, inny sposób fotografowania, obserwowania obiektów. Liczymy na obecność dzieci z przedszkola „Żagielek”. Pani Mira Urbaniak, wielka przyjaciółka Starej Rzeźni rozdała kilka albumów na pieczątki z żaglowcami dla dzieci i wiem, że cieszył się on wielkim zainteresowaniem.

Dla Starej Rzeźni i dla CSL Internationale Spedition to ważne wydarzenie, bo jesteśmy częścią Łasztowni, która będzie nowym sercem miasta. Regaty pokazały jak wielki potencjał drzemie w tym miejscu.

To prawda. Każde „tolszipy” były inne. W albumie idealnie unaocznione jest jak zmieniała się przestrzeń i infrastruktura przez lata. Widzimy jak wspaniale rozwija się miasto. Wiele funduszy przeznaczono na infrastrukturę z myślą o tym, że przypłyną żaglowce. Chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, Reprezentacja Szczecina TTSR za każdym razem około 100 osób, młodych ludzi, wspaniale promuje nasze miasto – nie wyobrażamy sobie jak wielkie zadanie przed nimi stoi. Oni są żeglarzami, biorą udział w paradach, całemu światu opowiadają o Szczecinie.

Prezydent Szczecina Piotr Krzystek był gościem promocji albumu – to dodaje naszemu wydarzeniu prestiżu.

Wodowanie albumu to dla nas ważne wydarzenie i zaszczytem jest dla nas, że album woduje właśnie Piotr Krzystek. To zasługa władz miasta, że TTSR to tak wspaniałe i spektakularne wydarzenie. Wśród żeglarzy oceniane są na najwyższym poziomie, wykonywana jest tu wspaniała praca. Przygotowano mnóstwo atrakcji, ale i pod kątem opieki nad turystami i żeglarzami wykonywana jest mistrzowska robota. Nie wiem czy ludzie mają świadomość, że przygotowanie zlotu to minimum rok czasu. Prezentacja albumu to szansa na powrót do wspomnień gdy żaglowce były w naszym mieście, podsumowujemy te wydarzenia i będziemy promować nasz album. Mam wielką nadzieje, że w 2021 roku odbędzie się kolejny Zlot Żaglowców. Nam tutaj jest bardzo trudno podczas tej imprezy, bo gdy one przypływają to nie możemy się odsunąć od okien i są słyszane tylko głośne westchnienia z zachwytu.

Komu szczególni polecamy nasz album?

Myślę, że i mieszkańcom miasta, ale także turystom, warto pokazywać jak piękne jest nasze miasto i jak wspaniałe organizują wydarzenia. Album przywołuje wspaniałą, szczecińską atmosferę. Mam nadzieje, że w przyszłości jak najwięcej osób będzie chciało ją przeżywać wspólnie z nami.

Dziękuję za rozmowę.

Albo odwrotnie. Najpierw posłuchaj, a potem przeczytaj. Takie możliwości stwarza to unikatowe wydawnictwo. Do książki zatytułowanej „Przez morze bez kapci. Historie dźwiękiem pisane”  Katarzyny Wolnik- Sayny jest dołączona płyta CD.

To pionierska tego typu publikacja na polskim rynku wydawniczym.  Książka zawiera jedenaście reportaży radiowych przedstawionych w wersji pisanej.  „Dałam im drugie życie” – mówi autorka, dziennikarka Radia Szczecin, pasjonatka żeglarstwa. W przenośni i dosłownie, bo książkowe reportaże zostały wzbogacone  o wiele dodatkowych informacji i przemyśleń, wspomnień związanych z bohaterami, miejscem i klimatem spotkań,  odbytych rozmów.

Jedenaście reportaży to jedenaście historii poświęconych ludziom morza. Postaciom nietuzinkowym.  Jedni wybrali morski zawód, inni na morzach i oceanach realizują swoje pasje, zaspokajają ciekawość świata, potrzebę wyzwań. Każda historia jest inna, każda prawdziwa, każda  opowiedziana szalenie emocjonalnie. Te emocje aż kipią w reportażach radiowych, te emocje są wyczuwalne w tekstach. I tu słowa uznania dla autorki, bo mam świadomość, że nie było  łatwo przełożyć radiowy dźwięk,  słowo mówione na pisane. Gdyby zrobiła to dosłownie, to nie dałoby się tego czytać z zainteresowaniem.

Kogo spotkamy wśród tych jedenastu bohaterów? Kapitana Janusza Zbierajewskiego, który dowodził prawie wszystkimi polskimi żaglowcami. Bardzo ciekawa postać.

Miłośników żeglarskiej piosenki ucieszy rozmowa  z Jerzym Porębskim. Postać niemalże kultowa znana nie tylko braci żeglarskiej. W reportażu zdradza m.in.  kulisy powstania  piosenki „Gdzie ta keja”, która okazała się przebojem wszechczasów. Jest śpiewana niemalże na całym świecie, w ponad dwudziestu językach.

Bardzo się cieszę, że w tym zbiorze znalazł się reportaż poświęcony Radosławowi Kowalczykowi. Szczecinianin jest trzecim Polakiem, który uczestniczył w piekielnie trudnych regatach Mini Transat. Brał w nich udział dwa razy, szykuje się do kolejnego startu.

„Żaglonauta” to tytuł reportażu, którego bohaterem jest słynny Ruda Krautschneider. Czeski żeglarz, a także czeski drwal, który zakochał się w żeglarstwie. Zbudował kilka jachtów, odbył na nich wiele rejsów i napisał o nich  kilka ciekawych książek.

„Dzieci wiatru” to opowieść o  ojcu Kazimierzu Ludwińskim i jego dzieciach: Nel i Noe. Na katamaranie „Wyspa szczęśliwych dzieci” spędzili dziewięć lat. Okrążyli ziemię, przepłynęli 45 tysięcy mil morskich, odwiedzili dziesiątki niezwykłych miejsc, egzotycznych wysp. Dziennikarce opowiadają o wrażeniach, przygodach i trudnym powrocie do lądowej codzienności.

Monika Szwaja to bohaterka kolejnego reportażu. Wszyscy ją znają jako pisarkę, autorkę bardzo poczytnych powieści. Ale chyba nieliczni wiedzą,  że  Monika była zafascynowana żeglarstwem,   że jest także autorką tekstów kilku piosenek żeglarskich. Monika  zmarła dwa lata temu, a w reportażu ciepło, serdecznie i wzruszająco wspominają ją przyjaciele…

Spytałam Kasię skąd pomysł, by w taki sposób zaprezentować radiowy reportaż.

– Radio jest ulotne – odpowiedziała.  – A te opowieści o pasjonatach morza, te historie są tak ciekawe i piękne, że postanowiłam im dać drugie życie.  I jako reportaże radiowe i reportaże spisane kieruję je do przeciętnych Kowalskich, do ludzi z lądu, ale ciekawych świata. W każdej chwili mogą do tych historii wrócić, przeczytać, wysłuchać…

Myślę, że te opowieści są też inspirujące, w przystępny sposób popularyzują wiedzę o morzu. I czyta się je znakomicie.

Wybór tej jedenastki również  nie był łatwy. Są to ulubione reportaże autorki, niektóre zostały nagrodzone w różnych konkursach. Wszystkie powstały w ciągu ostatnich pięciu lat. Łączy je woda, łączy je wiatr. Łączy pasja.

Od lat jesteśmy przyzwyczajeni do bardzo pięknego zwyczaju chrztu i wodowania morskich książek. Książkę Kasi też poddano temu rytuałowi, a ponieważ jest wydawnictwem niekonwencjonalnym, więc i uroczystość też była odmienna. Odbyła się w Szczecinie, w  czasie tegorocznego finału TTSR , na pokładzie prawie stuletniego żaglowca „Kapitan Borchardt”. Zamiast wyrzucanej za burtę butelki z informacją o książce,  były papierowe łódeczki przyczepione do baloników. Poszybowały w niebo unosząc marzenia…

***

Katarzyna Wolnik-Sayna od prawie trzech dekad jest dziennikarką Radia Szczecin, od dwóch zajmuje się tematyką morską, w szczególności żeglarską. Uczestniczyła w rejsach na prawie wszystkich polskich żaglowcach.

Krystyna Pohl     

 

 

https://www.facebook.com/cslinternationalespedition/ – pod tym adresem znajdziecie na największym portalu społecznościowym świata wszystkie informacje o firmie CSL Internationale Spedition. Profil będzie informował co dzieje się w naszej firmie, jakie oferujemy usługi, gdzie możecie nas spotkać oraz co dzieje się na skomplikowanym rynku transportu, spedycji i logistyki. Liczymy na Wasze polubienia i szerokie reakcje przy publikacji kolejnych postów.

CSL Internationale Spedition Sp. z o.o. jest Państwa profesjonalnym partnerem, który oferuje kompleksową obsługę spedycyjną wszelkich towarów w eksporcie, imporcie i tranzycie, dostarczanych drogą morską i lądową. Współpracujemy ze spedytorami w wielu państwach i w głównych portach na całym Świecie. Pozwala nam to opracować i zrealizować każde Państwa zlecenie spedycyjne.

Nasze podstawowe zalety:

  • jesteśmy operatorem logistycznym oferującym pakiet usług „one stop shopping”,
  • opracowujemy indywidualne oferty dotyczące kompleksowej obsługi logistycznej,
  • jesteśmy elastyczni w doborze usług,
  • posiadajmy wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu zróżnicowanym łańcuchem dostaw.

Zajmujemy się obsługą:

  • kontenerów,
  • ładunków drobnicowych,
  • ładunków masowych.

Biura firmy znajdują się w budynku Starej Rzeźni na Łasztowni. Prezes zarządu CSL Internationale Spedition Laura Hołowacz jest inicjatorką powołania naszej instytucji do życia. CSL jest jednym z liderów rynku usług transportowych i spedycyjnych w Europie, a profesjonalizm i szeroki zakres działania pozwala na kompleksową obsługę klientów z niemal każdej branży. Zapraszamy do śledzenia naszej obecności na Facebooku!

 

Nie jako oddział Muzeum Narodowego w Szczecinie, a osobna instytucja kultury Województwa Zachodniopomorskiego, funkcjonować będzie powstające Morskie Centrum Nauki w Szczecinie.

Morskie Centrum Nauki im. prof. Jerzego Stelmacha w Szczecinie – taką nazwę nosić będzie nowa instytucja. Jej specyficzny, unikalny i szeroki zakres działalności byłby trudny do zorganizowania w formie jednego z kilku działów Muzeum Narodowe w Szczecinie.                          – Według pierwszych koncepcji utworzenia tej instytucji dominującą funkcją miało być muzeum, ale czasy się zmieniają, centrum będzie pełniło w głównej mierze funkcję naukową, będzie morską opowieścią. Wielkim orędownikiem powstania Centrum Nauki był prof. Jerzy Stelmach. Tego typu instytucje powstają jako odrębne byty po to, by budować nową jakość, a nie konserwować zastane wartości. Mają inny charakter i wyzwania. Utworzenie Morskiego Centrum Nauki to proces bardzo skomplikowany, ale dziś znamy stronę finansową, za chwilę będzie dokumentacja, teraz trzeba przygotować się pod względem organizacyjnym – mówił marszałek Olgierd Geblewicz.

Obecnie trwa procedura odbioru dokumentacji budowlanej, która pozwoli na wybór inżyniera kontraktu. W grudniu tego roku ma zostać wybrany wykonawca. Rozpoczęcie prac budowalnych przewidywane jest na rok 2018. Jednocześnie trwać będą prace związane z powstaniem nowej instytucji. Najważniejsze z nich to złożenie fiszy projektu do Regionalnego Programu Operacyjnego. Aby nie komplikować procesu uzyskania unijnego dofinansowania zdecydowano się na rozwiązanie, w którym to już nowa instytucja będzie beneficjentem, a nie Muzeum Narodowe w Szczecinie. Kolejne działania to wybór doradcy w zakresie ekologiczności budynku oraz działania promocyjne: utworzenie strony internetowej, przygotowanie konkursu na logo i system wizualizacji.

Obiekt powstający na Łasztowni w Szczecinie będzie multimedialną placówką naukowo–edukacyjną poświęconą m.in żegludze i szkutnictwu oraz jego historii na Bałtyku. Będzie wyposażona w wystawę stałą, zawierającą interaktywne elementy nauki i techniki. Motywem przewodnim centrum będzie morze – temat pozwalający na atrakcyjną prezentację zagadnień z zakresu m. in. fizyki, matematyki, astronomii, geografii, medycyny, techniki, socjologii, historii, czy sztuki. Prezentowane tam będą różnorodne zjawiska związane z żeglugą, falami, rybołówstwem, czy życiem portu. Sercem placówki będzie wystawa zawierająca obiekty historyczne oraz interaktywne, samoobsługowe eksponaty pozwalające na przeprowadzanie doświadczeń. Program centrum będą dopełniały projekcje w planetarium, zajęcia w laboratoriach i warsztatach, pokazy eksperymentów, czy spotkania z ciekawymi ludźmi.

W czerwcu tego roku zaprezentowana została ostateczna koncepcja architektoniczna obiektu. Będzie mieścił prawie 3,6 tys. m2 ekspozycji, trzy poziomy wystawiennicze, salą konferencyjną, dwie sale edukacyjne, planetarium na 60 osób i duży taras na dachu. Bryła o wysokości 14 metrów nawiązywać będzie do kadłuba statku.

W obiekcie prezentowane będą najnowsze osiągnięcia naukowe zachodniopomorskich uczelni. W październiku 2016 roku w Szczecinie podpisany został w tej sprawie list intencyjny pomiędzy Województwem Zachodniopomorskim oraz uczelniami naszego regionu oraz Muzeum Narodowym w Szczecinie. Dokument podpisali rektorowie sześciu szkół wyższych z Pomorza Zachodniego: Akademii Morskiej w Szczecinie, Akademii Sztuki, Politechniki Koszalińskiej, Uniwersytetu Szczecińskiego, Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego, Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

 

Prof. Stanisław Flejterski wydaje właśnie nową książkę. Jej promocja odbędzie się już w czwartek na Łasztowni, a poprowadzi ją prof. Aneta Zelek z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu. Inicjatorką spotkania jest Prezes Laura Hołowacz, która –jak mówi prof. Flejterski – była jedną z jego najlepszych studentek. Jeden z najwybitniejszych szczecińskich ekonomistów i finansistów opowiedział nam o swoim dziele, ale i o sytuacji na rynku pracy oraz w polskiej gospodarce. Jest dobrze? Jest źle? Jak oceniać sytuacje i czy warto powstrzymywać się od radykalnych komentarzy?

Ogromny dorobek naukowy prof. Stanisława Flejterskiego to temat absolutnie niekwestionowany. Najnowsza publikacja, która ukazała się w czerwcu nie jest jednak związana stricte z działalnością naukową słynnego ekonomisty. To książka –owszem – o biznesie, ekonomii, pieniądzach, ale także o życiu i o własnych przemyśleniach autora na sprawy związane z otaczającą nas rzeczywistością. Jak mówi sam Profesor „SF – między Sacrum a Profanum” to publikacja dla bliskich mu ludzi. Zagadnienia omawiane są według klucza haseł alfabetycznych. Elementem dodatkowym książki jest zbiór felietonów publikowanych na łamach magazynu Świat Biznesu: – Moja książka ma charakter publicystyczny, eseistyczny, wspomnieniowy, to nie jest książka naukowa, ale zorientowana na czytelników, którzy interesują się ekonomią, finansami i bankowością. To jest także książka o Szczecinie. Przyjechałem na studia w 1961 roku i chciałem oddać hołd ludziom, których tutaj poznałem. W spisie treści jest sporo haseł od A do Z. Nie chcę wymieniać wszystkich, ale jest to na przykład: architektura, autorytety, bankowość, finanse, generacja, inteligencja, kobiety, książki, malarstwo, nauka, podróże czy polityka – zdradza prof. Stanisław Flejterski. – Pisanie jej sprawiło mi dużo przyjemności, to książka dla moich przyjaciół, współpracowników, doktorantów, studentów, książka dla kilkuset moich znajomych w Szczecinie. Dominantą jest najbliższa mi ekonomia oraz finanse. W ostatnich latach najwięcej w mojej pracy naukowej było bankowości. Dla mnie ekonomia to nauka szczególna, jest najważniejsza, najciekawsza, najtrudniejsza. Moją rolą jest opisywanie rzeczy, objaśnianie, mierzenie, wartościowanie i porównywanie. Zawsze chodzi także o przewidywanie i formułowanie sygnałów wczesnego ostrzegania. O tym będzie moje spotkanie autorskie na Łasztowni, ale również w niektórych hasłach książki objaśniany jest mój punkt widzenia – dodaje profesor. Alfabet Profesora Flejterskiego powstawał 9 miesięcy.

– Moją cechą charakteru jest umiar w ocenach. Umiem słuchać, umiem wyciągać wnioski i nie jestem radykalny w ocenianiu rzeczywistości. Staram się ten umiar przekazać także moim studentom. Martwi mnie to jak oceniana jest polska gospodarka, bo mam wrażenie, że jest oceniana skrajnie nieprawidłowo. Martwi mnie przesadny optymizm, bo ma on charakter wręcz propagandowy, przesadnie zorganizowany wokół poczucia, że jest świetnie. Martwi mnie także pogląd, że gospodarka jest w kryzysie, że jest beznadziejnie i słyszymy czarną propagandę. Uważam, że nie jest ani tak dobrze jak chce rząd ani nie jest tak źle jak chciałaby opozycja. To jest bardziej skomplikowane niż myśli większość ludzi. Obserwując komentarze, zestawy liczb i analizy jestem przekonany, że musimy być ostrożni w ocenach. Nie wynika to ze strachu, a z powagi sytuacji – mówi w rozmowie z nami prof. Flejterski. Naukowiec komentując bieżące wydarzenia gospodarcze zwraca uwagę na bardzo dobrą koniunkturę gospodarczą i tempo wzrostu. Profesor stwierdza, że nie wykorzystujemy do końca dobrej sytuacji gospodarczej i radziłby rządowi większą troskę o stan finansów Państwa.

W 2013 roku na rynku ukazała się książka Profesora pod tytułem „Co z tą pracą” – była ona mocno promowana w środowisku przedsiębiorców oraz omawiana podczas spotkań w Północnej Izbie Gospodarczej. Prognozy sprzed lat okazały się trafne, a rzeczywistość jest bardziej optymistyczna niż przewidywano: – Pisaliśmy nie o bezrobociu, a o rynku pracy. Martwiliśmy się o wysokie wskaźniki bezrobocia, a teraz doceniamy, że w Szczecinie i w regionie stopa bezrobocia jest niska. Cieszymy się jako ekonomiści gdy to, co powinno rosnąć rośnie, a maleje to, co powinno maleć. Przedsiębiorstwa teraz szukają pracowników, a nie odwrotnie. To dla gospodarki dobra tendencja. Gdyby nie pracownicy z Ukrainy mielibyśmy fatalną sytuacje. Wspominaliśmy w książce o tym scenariuszu – dodaje prof. Flejterski.

Siostry Łotry – młodzi artyści, niezwykłe instrumenty – to trzeba usłyszeć

29 września w Starej Rzeźni koncert zespołu Siostry Łotry. To będzie jedna z pierwszych okazji by usłyszeć formację na żywo. Siostry Kępiste oraz Panowie Łotry od wielu miesięcy pracują nad materiałem, który planują już niebawem szerzej pokazywać światu. Zespół opowiedział o swojej twórczości i planach portalowi Moja Łasztownia.

Skąd pomysł na taki muzyczny konglomerat – znane i lubiane w Szczecinie muzykujące siostry i kilku muzyków. Czym charakteryzuje się Wasza Twórczość?

Od wielu lat współpracujemy z różnymi muzykami. Zaczynałyśmy od gry w duecie, ale to było 6 lat temu. Później powstało Kępisty Quartet, które stało się rozpoznawalne na szczecińskiej scenie muzycznej. Później kilkakrotnie pojawiałyśmy się w rodzinnym mieście z triem trzech kobiet – Uha Uha. Teraz przyszedł czas na Siostry Łotry, z którymi po raz pierwszy pokażemy się w Szczecinie. Jest nas dwa na dwa. Dwie na dwóch. Dwie siostry i dwóch, można rzec, łotrów. To, co tworzymy jest bardzo różnorodne muzycznie, ale wciąż jest to piosenka. Elementem spajającym to wszystko jest polski tekst: czasem bardzo poważny, czasem z przymrużeniem oka. Ale zawsze „o czymś”.

W zapowiedziach czytamy, że to muzyka nie unikająca aktualnych, trudnych tematów – muzyka humanistyczna i publicystyczna – brzmi intrygująco.

Inspiracją do powstania tekstów często są tematy społeczne.

Niektórych zaskoczyć może Wasze instrumentarium używające na przykład piłę czy butle gazową. Brzmi intrygująco i niebezpiecznie.

Aktualnie zrezygnowaliśmy akurat z butli, bo na koncertach płatała figle. Chyba trzeba będzie potraktować instrumentalnie jakiś nowy egzemplarz. Duże wrażenie robi na ludziach wibrafon. Jest to rzadko spotykany instrument perkusyjny, duży, z metalowymi sztabkami, kojarzony z jazzem i – najczęściej – z mężczyznami. Ale owszem, zdarzają nam się różne eksperymenty. Mamy bardzo kreatywnego basistę… Z resztą, co tam basistę. Pilistę! Lubimy łączyć instrumenty akustyczne: wiolonczelę, kontrabas, perkusję, wibrafon, flet z instrumentami elektronicznymi, takimi jak moog, syntezatory, gitara basowa. Wszystko zależy od tekstu, nastroju piosenki i od naszej weny 😉

Pierwsze sukcesy już macie na swoim koncie – nominacja w Festiwalu Młodych Talentów.

Tak, to dla nas duże wyróżnienie. Do udziału zgłosiło się 400 zespołów, wybrano 10. W jury była Kasia Nosowska, którą bardzo cenimy. Była to dla nas kolejna miła niespodzianka, bowiem kilka dni przed wynikami udało nam się przywieść wyróżnienie z Festiwalu Fama w Świnoujściu. W najbliższym czasie Siostry Łotry będą miały okazję zagrać w Szczecinie dwukrotnie: 29 września w Starej Rzeźni oraz 13 października na Festiwalu Młodych Talentów.

Czego możemy spodziewać się po Waszym koncercie w Starej Rzeźni i kogo zapraszamy szczególnie?

Szczególnie zapraszamy wszystkich, którzy kochają muzykę, wszystkich, którzy kochają słowo, a także wszystkich, którzy kochają i to i to. I polecamy się nie spodziewać. Wtedy zawsze jest najfajniej!

Pytał Michał Kaczmarek. Na koncert zapraszamy 29 września do Starej Rzeźni. Bilety są dostępne w Kubryku Literackim w Starej Rzeźni!